niedziela, 15 października 2017

Podsumowanie pakietu beGlossy - czy warto?

15/10/2017


Jakiś czas temu zamówiłam trzymiesięczny pakiet pudełek beGlossy. Niedawno dotarł do mnie ostatni box, więc postanowiłam zrobić małe podsumowanie. Na początek wspomnę, że podczas zakupów kosmetycznych, jestem dość wybredna: zwracam uwagę na składy, szczególnie produktów do pielęgnacji twarzy. Na opakowaniach produktów do pielęgnacji ciała czy włosów również sprawdzam składy, jednak jestem już trochę mniej surowa.

Łączna wartość produktów, które znalazły się w boxach, znacznie przewyższyła kwotę, którą zapłaciłam za pakiet (141 zł). Niestety nie ze wszystkich produktów, które mnie się trafiły, się ucieszyłam. Mimo to wartość kosmetyków, które sobie zostawiłam, a tym samym które na pewno zużyję, nadal przewyższa wspomnianą kwotę. 

Tego typu pudełka to fajna okazja do przetestowania produktów, jednak moim zdaniem zbyt często w boxach umieszczane są produkty łatwo dostępne w drogeriach stacjonarnych typu żel pod prysznic Nivea czy odżywka Gliss-Kur (choć akurat te z chęcią wypróbuję). 


Na zdjęciach znajdują się tylko te produkty, które sobie zostawiłam. W ramach pakietu otrzymałam kilka innych kosmetyków np. dwa lakiery hybrydowe, których nie używam. Dodam jeszcze, że w dniu składania zamówienia obowiązywała promocja, w ramach której za zakup pakietu można było dodatkowo otrzymać dziesięć losowych kosmetyków. 

Najbardziej zadowolona jestem z kremu na dzień Biolaven, kremu pod oczy i pomadki peelingującej Sylveco, maszynek Gilette, kremu pod oczy Vichy, masła Organique. Są to produkty, którymi byłam zainteresowana już wcześniej, lub które są mi znane.

Podsumowując - wykupienie pakietu beGlossy, opłaca się. Wartość produktów zdecydowanie przewyższyła cenę pakietu. Nie mniej jednak taka forma zakupów będzie odpowiednia dla osób lubiących testować nowe produkty. Osoby, które preferują bardziej naturalne składy, mogą się zawieść. Generalnie szanse na trafienie produktu, który rzeczywiście sami byśmy kupili, są niewielkie (choć wiadomo, że nie o to w idei takich boxów chodzi: liczy się właśnie chęć testowania nowości, niepewność, efekt niespodzianki, ładne opakowanie). Mimo to, że lubię testować, raczej nie zdecyduję się ponowne na wykupienie pakietu - być może kupię jakieś pojedyncze pudełko, ale już po ujawnieniu jego zawartości. Póki co, mówię nie.

A jakie jest Wasze zdanie o pudełkach subskrypcyjnych?


4 komentarze: