piątek, 6 lipca 2018

Dużo nowości w kosmetyczce, czyli co kupiłam w czerwcu?

06/07/2018


Kolejny miesiąc już się rozpoczął, więc czas na prezentację moich zakupowych grzeszków. Muszę przyznać, że trochę ich popełniłam... sami zobaczcie...


Jakiś czas temu beGlossy organizowało dużą wyprzedaż swoich pudełek. Zestawy były pomieszane i można je było kupić w naprawdę atrakcyjnej cenie. Poza tym fajne było to, że zawartość pudełek była z góry znana, więc nie kupiłam kota w worku. Za wszystkie produkty umieszczone na trzech zdjęciach zapłaciłam łącznie 70 zł, więc myślę, że bardzo się ten zakup opłacał. W moim pudełku znalazł się żel do mycia twarzy Biolaven, wznacniające serum Vianek, odżywka Schwarzkopf, suchy szampon i odżywka Aussie.


W skład zestawu wchodził też peeling do rąk Vianek, ampułka do włosów Pantene, próbka różu mineralnego Pixi, pomadka Pierre Rene oraz próbka peelingu L'oreal.


W pudełku znalazły się też maseczki L'oreal i Farmony, emulsja nawilżająca Bandi, krem Himalaya, peeling do ciała Efektima, serum Aurigia i kilka próbek kosmetyków Uriage. Większość produktów bardzo mnie ciekawi, więc czeka mnie miłe testowanie :)


Kupiłam również rozświetlający krem do twarzy Resibo, o którym słyszałam bardzo wiele dobrego. Maj to miesiąc, w którym obchodzę urodziny. Niektóre marki, informują posiadaczy swoich kart o możliwości odbioru urodzinowego prezentu. Takim to sposobem od Yves Rocher otrzymałam płyn micelarny, a przy dowolnym zakupie w Sephorze  - maseczkę. Miłe gesty.


W Drogerii Natura wyprzedawano produkty Freedom Makeup. W bardzo artakcyjnych cenach kupiłam puder bananowy (10 zł) oraz paletkę pomadek (19 zł).


Na jasnoczerwoną pomadkę (odcień 06 abrico dabra) Bourjois spoglądałam już od dawna, więc przy jakiejś dobrej promocji w końcu się na nią skusiłam. Kupiłam też miniaturkę pomadki Clinique (odcień 13 love pop) oraz kolejne opakowanie kremu bb Misshy, w którym jestem zakochana. 


Szczególnie podczas słonecznych dni należy chronić skórę, więc kupiłam krem spf 50 Avene. Ta mała wersja jest dostępna w wielu aptekach. Zaopatrzyłam się też w dwóch ulubieńców: odmładzający tonik Eco-Lab oraz żel do brwi Essence.


Tym razem z katalogu Avon zamówiłam dwa błyszczyki powiększające usta (plumping pearl oraz pink pout). Szczególnie spodobał mi się ten pierwszy, który nie ma koloru, ale za to miliony drobinek i pięknie wygląda na matowych pomadkach. Z mojej ulubionej serii zamówiłam też lakier (odcień marvelous) oraz już dobrze mi znany top coat.


Jeśli planujecie rozpoczęcie przygody z makijażem kosmetykami mineralnymi, świetnym pomysłem jest zakup próbek. Ja zdecydowałam się na próbkę kryjącego podkładu mineralnego w odcieniu golden fair oraz pięknie zapakowanego zestawu szesnastu próbek, wśród których znajdują się korektory (light, medium, dark), pudry (rozświetlający i matujący), primer, róże (rose, coral, honey, nude, sunrise, romantic) oraz cienie do powiek (ice cream, chocolate, vanilla, cappuccino). Zestaw jest dostępny na stronie Annabelle Minerals w cenie 39,90.

Jak widać czerwiec obfitował u mnie w nowości kosmetyczne. W lipcu nie planuję zakupów, a jeśli się takowe zdarzą, to będą niewielkie. Co sądzicie o moich nowościach?

PS wczoraj w kiosku rzucił mi się w oczy najnowszy, sierpniowy numer "Zwierciadła" ze świetnym dodatkiem: żelem do mycia twarzy z najnowszej serii Aloesove marki Sylveco w cenie 7,99. Oczywiście wzięłam :) Jeśli jesteście zainteresowane tym produktem, to spieszcie do sklepu, bo coś czuję, że szybko znikną z półek.

piątek, 29 czerwca 2018

Projekt denko - maj i czerwiec


29/06/2018


Za chwilę koniec miesiąca, więc tradycyjnie, przyszedł czas na kolejną odsłonę projektu denko. Tym razem zaprezentuję produkty, które wykończyłam w maju i czerwcu. Staram się na bieżąco używać kosmetyki, które mam już otwarte, dzięki temu w każdym miesiącu udaje mi się zebrać troszkę pustych opakowań. Zapraszam do zapoznania się z krótkimi recenzjami zużytych przeze mnie produktów.



Vianek - nawilżający żel do higieny intymnej z ekstraktem z liści mniszka. Bardzo dobry, miał świetny skład, nie podrażniał, spełniał swoje zadania bez zarzutu, przyjemnie pachniał, był niezwykle wydajny i wygodny w użyciu, dzięki obecności pompki. Z pewnością kupię go ponownie.

Tołpa - nawilżający krem matujący. Kiedyś zużyłam dwa opakowania, w tej chwili jest on już nie do kupienia, ponieważ został wycofany. Matował, a jednocześnie nawilżał. Lubiłam go, jednak kiedyś lepiej się u mnie sprawdzał - teraz stawiam na większe nawilżenie. Ponadto miałam wrażenie, że lekko moją skórę zapychał, ale nie jestem tego pewna. Stosowałam go na dzień i na noc, zamiennie z innymi kremami.

Uriage - miniatura żelu do mycia twarzy. Bardzo dobry, mam aktualnie w użyciu jego większą wersję. 


Yope - zimowe mydło w płynie. Było bardzo wydajne, nie przesuszało dłoni. Miało bardzo dobry skład. Nie pieniło się zbyt dobrze, ale mnie to nie przeszkadzało. Pachniało ładnie, choć dość delikatnie. O dziwo ten świąteczny zapach migdałów, kokosa, cynamonu i pomarańczy nie przeszkadzał mi podczas upalnych dni.

Organique - miniatura odmładzającego kremu na dzień. Ogromne zaskoczenie, ponieważ ostatnio za jaki produkt tej marki się nie wezmę, to się nie sprawdza. Tutaj przeciwnie - świetnie sprawdzał się na dzień pod krem BB Misshy. Solo nie pozostawiał tłustej warstwy, naprawdę fajny.

Cosnature - maseczka odżywcza do twarzy z rokitnikiem. Myślę, że sprawdzi się u osób, które potrzebują bardzo odżywczych i nawilżających produktów. Dla mnie była aż za bardzo "bogata", ale osoby z cerą suchą byłyby zadowolone. Dwie saszetki wystarczyły na cztery użycia.



Yves Rocher - energizujący żel pod prysznic malina i mięta pieprzowa. Bardzo fajny żel o rzadkiej, ale dobrze się pieniącej konsystencji. Zapach świeży, w sam raz na lato.

Neobio - pasta do zębów. Przyjemna pasta bez fluoru, z ksylitolem i wyciągiem z oczaru wirginijskiego i rozmarynu.

Bielenda - próbki mleczka do ciała z ostropestem i szałwią lekarską. Miało ładny, świeży zapach. Zrobiło na mnie dobre wrażenie.



Yves Rocher - szampon przywracający blask. To miniaturka, ale zużyłam już wcześniej dwa opakowania tego produktu. Dobrze mył, włosy po jego użyciu ładnie wyglądały. Godny polecenia.

Marion - oczyszczający plaster na nos. Tani, ale nic nie warty. Nie zadziałał, nie oczyścił skóry na nosie wcale.

Yves Rocher - balsam pod prysznic. Miał konsystencję balsamu/kremu. Nie lubię tego typu produktów, choć ten nie był zły.



Avon - płyn do kąpieli o zapachu róży. Świetny. Super się pienił, a piana nie znikała, tylko utrzymywała się w wannie do końca kąpieli. Piękny różany zapach roznosił się po całej łazience.

KTC - woda różana. Wielofunkcyjny produkt, którego używałam zamiast toniku lub do zmywania maseczek. Moja skóra bardzo się z nią polubiła.

Eveline - lakier do paznokci nr 914. Miał ładny, elegancki, bardzo jasny odcień rozbielonego różu. Żeby wyglądał ładnie trzeba było nałożyć dwie warstwy. Był trwały i miał wygodną szczoteczkę.


Avon - żel pod prysznic jaśmin i zielona herbata. To mój pierwszy zużyty żel tej marki i jestem zaskoczona, ponieważ bałam się, że może przesuszać. Na szczęście nic takiego się nie stało, sprawdzał się świetnie. Miał dość wodnistą konsystencję, ale pienił się bardzo dobrze. Połączenie zapachów również na przypadło mi do gustu.

Papoutsanis - mydło greckie oliwkowe. Naturalne, o niezbyt przyjemnym zapachu, ale spełniło swoje zadanie. Używałam do mycia rąk i pędzli. 

Yves Rocher - żel pod prysznic migdał i kwiat pomarańczy. Bardzo fajny żel, miał rzadką konsystencję, ale bardzo dobrze się pienił. Ta wersja zapachowa nie jest moją ulubioną, ale nie jest też zła.  



Nivea - olejek w balsamie. Bardzo miło mnie zaskoczył. Pachniał pięknie, ładnie nawilżał, miał konsystencję mleczka do ciała. O dziwo, nie ma w składzie parafiny.

Cien - chusteczki nawilżane. Mój niezbędnik do torebki. Sprawdzają się do odświeżenia dłoni poza domem, ale też do przetarcia butów. Obie wersje były w porządku, a do tego kosztują mniej niż 1 zł. 

Aquafresh - pasta do zębów. Bardzo dobra pasta.



Sylveco - nawilżający balsam na rozstępy. Stosowałam go do pielęgnacji ciążowego brzuszka i biustu. Rozstępy są zwykle kwestią genów i nie za bardzo mamy wpływ na ich powstanie, ale używam tego typu produktów, by ewentualnie im zapobiec. Ten sprawdził się świetnie.

Biolaven - przeciwzmarszczkowe serum do twarzy z olejem z pestek winogron i olejkiem lawendowym. Jak to u mnie zwykle bywa, nie jestem w stanie zużyć olejków do twarzy w całości. Jedyny, który mi się udało, to rozświetlający marki Iossi. Mimo, że tego stosowałam dość regularnie wieczorami, jego termin ważności już minął. Produkt był przyjemny w użyciu, ale raczej nie wrócę.

Rimmel - żel do brwi Brow This Way w odcieniu 004 clear. Ogromny bubel. Może i utrwalał brwi, ale po zaschnięciu tworzył na nich widoczny, biały osad. Wyrzucam, bo po prostu nie da się go używać. 


Pilomax - odżywka do włosów zniszczonych normalnych i grubych, jednominutowa. Nie lubiłam tej odżywki, miała dawać wygładzenie i połysk, a mam wrażenie, że działała wręcz odwrotnie. Plątała i obciążała włosy.

Vianek - płyn micelarny rewitalizujący dla cery dojrzałej. Był w porządku, jednak zapach miał zbyt intensywny. Mam jeszcze jeden w zapasie.

Schwarzkopf - olejek do włosów. Stosowałam go na końcówki. Pięknie pachniał i ładnie wygładzał włosy.


Tołpa - orzeźwiający żel peelingujący do mycia twarzy. Bardzo przypadł mi ten żel do gustu. Stosowałam go podczas wieczornego oczyszczania twarzy, po oleju do demakijażu, w dni kiedy miałam na twarzy makijaż. Po jego użyciu miałam pewność, że skóra jest porządnie oczyszczona.

Pantene - magiczna ampułka do włosów. Świetny produkt, po jej użyciu było widać wyraźną różnicę w wyglądzie włosów, oczywiście na plus. Polecam.

Estee Lauder - próbka podkładu w odcieniu 1w2 sand. To moje pierwsze spotkanie z tym kultowym produktem i muszę potwierdzić pochwały na jego temat. Wygląda bardzo ładnie, dobrze kryje i jest długotrwały, jednak nie jest mi potrzebny tak mocny podkład.

My Secret - cień do powiek nr 505. Mój ulubiony cień, który nakładam jako pierwszy na całą powiekę i pod łuk brwiowy. Ma idealny, bazowy odcień i jest bardzo dobrze napigmentowany. Można go kupić jako pojedynczy cień, mój "rozbroiłam" i miałam go w palecie magnetycznej. Wypróbujcie koniecznie, bo to najlepszy bazowy cień, z jakim miałam do czynienia.



Inglot - puder matujący. Świetny puder, który faktycznie utrzymywał mat na skórze przez wiele godzin. Ponadto sprawiał, że skóra była jakby "jedwabista" w dotyku. Niestety był dość niewydajny. Mimo to jest godny uwagi.

Marion - bibułki matujące. Bardzo przydatny gadżet do zebrania nadmiaru sebum w ciągu dnia. Te akurat są bardzo ekonomiczne, ponieważ kosztują mało, a jest ich w opakowaniu aż sto sztuk. 

Deborah - tusz do rzęs Lash Creator volume& care. Bardzo dobry i bardzo wydajny. Miał tradycyjną szczoteczkę. Bardzo pogrubiał rzęsy.

I to już wszystkie produkty, które zużyłam w ostatnim czasie... znacie coś?

sobota, 9 czerwca 2018

Dużo nowości z katalogu Avon

9/06/2018


Dość często w nowościach pojawiają się u mnie kosmetyki marki Avon, ale w minionym miesiącu wyjątkowo zaszalałam i wybrałam z katalogu dość sporo produktów...


Produktów do mycia mam pod dostatkiem, ale skusiłam się na kolejne trzy żele pod prysznic, ponieważ przepięknie pachną.


Wybrałam też wodę perfumowaną Avon Free, która urzekła mnie od pierwszego użycia oraz zestaw: mgiełka, krem do rąk oraz balsam do ciała o zapachu maliny i czarnej porzeczki.


Uwielbiam lakiery do paznokci z Avonu, więc do mojej kolekcji trafił kolejny: w odcieniu violaceous. Skusiłam się też na migdałowy krem do rąk oraz waniliową kąpiel do stóp.


Zamówiłam też tusz do rzęs oraz dwie pomadki: matową w odcieniu rouged perfection (ta seria jest świetna, to już trzecia w moim zbiorze i serdecznie je polecam) i błyszczącą nude gold z serii Luxe. I na koniec kolejny zapach: Secret Fantasy Wonderland (główne nuty: czerwona borówka, plumeria, bita śmietana), jest ładny, choć mniej trwały od wspomnianego wyżej.

I to tyle nowości, które ostatnio kupiłam. Może znacie jakieś produkty marki Avon godne polecenia?

środa, 30 maja 2018

Majowe nowości w mojej toaletce

30/05/2018


W tym dobiegającym końca miesiącu sprawiłam sobie dużo nowych kosmetyków. Zakupom sprzyjały duże promocje, głównie na produkty do pielęgnacji twarzy, która obowiązywała w Hebe. 


Tak więc we wspomnianej wyżej drogerii kupiłam kilka produktów. Na szczęście wybrałam tylko takie, którymi byłam zainteresowana już wcześniej. Do koszyka wrzuciłam krem do twarzy z solanką i rumiankiem i piankę do mycia twarzy z cytryną i melisą marki Cosnature. Kupiłam też rozświetlający cukrowy peeling do twarzy L'oreal, ogórkowy tonik Ziaja, płyn dwufazowy Bielenda, krem pod oczy Lierac oraz krem Miya. Oprócz kosmetyków do twarzy kupiłam też kokosowy balsam do ciała Palmer's. 



W TK Maxx upolowałam naturalny dezodorant marki Tisserand, a kolejny naturalny dezodorant - ałun marki Alepia, kupiłam w zwykłym supermarkecie. 

Płyn micelarny Vianek był dołączony do gazety "Dziecko", za 6,99. Z kolei olejek z drobinkami marki Nuxe można obecnie kupić wraz z magazynem Elle. Żal było nie wziąć. Tak w ramach ciekawostki, do kolejnego numeru Elle, który wyjdzie na początku czerwca, będzie dołączona mała wersja rękawicy do demakijażu Glov.


Na koniec kilka miniatur: ten zestaw miniaturek produktów Avene kupiłam za 15,99 w Super-Pharm. 

To jeszcze nie wszystkie produkty, które kupiłam w maju. Zrobiłam też zamówienie z katalogu Avon, ale jest ono dość duże, więc pokażę je w osobnym wpisie.

Co sądzicie o nowych u mnie produktach? Jeśli czegoś używałyście, dajcie znać, jak się sprawdziło.


sobota, 5 maja 2018

Projekt denko - kwiecień

5/05/2018


Zwykle w jednym wpisie opisuję zdenkowane produkty pochodzące z dwóch miesięcy. Dzisiejsza prezentacja zużytych przeze mnie kosmetyków będzie wyjątkowa, ponieważ przedstawię zużycia tylko z jednego miesiąca. Ostatnio porządnie wzięłam się za zużywanie już otwartych produktów i dużo nazbierało mi się ich już w kwietniu, więc nie ma sensu czekać z ich prezentacją. Zapraszam do lektury :)



Avon - peeling do stóp kokosowy. Przyjemnie pachniał, miał niewielkie drobinki peelingujące. Nie był zły, jednak do stóp preferuję mocniejsze zdzieraki.

Organique - krem upiększający dla cery tłustej i mieszanej. Generalnie masakra. Od razu po nałożeniu i przypudrowaniu (co jest konieczne, bo się świeci) na skórze nie wygląda źle, ale po jakimś czasie znacznie ciemnieje. Nie zużyłam, oddam go mamie, bo myślę, że odcień może jej pasować.

Yves Rocher - płyn micelarny. Miniaturka, którą znalazłam w kalendarzu adwentowym (jak inne pojawiające się u mnie w denkach mini- produkty tej marki), która dobrze się sprawdziła. W zapasie mam pełną wersję.



Sylveco - ziołowy płyn do płukania jamy ustnej. Świetny, nie miał ostrego smaku, którego nie toleruję w tego typu płynach, miał naturalny skład (m.in. miętę pieprzową, szałwię lekarską, rozmaryn lekarski, goździki) i dużą pojemność. Polecam.

Dove - odżywka do włosów w sprayu bez spłukiwania do włosów zniszczonych. Świetnie się sprawdziła. Używałam jej na wilgotne włosy przed suszeniem. Była bardzo wydajna. Zapach miała nieziemski.

Cien - nawilżane chusteczki odświeżające. Nosiłam je w torebce do odświeżenia dłoni czy nawet oczyszczenia butów w ciągu dnia. Były dobrze nawilżone i świetnie się sprawdzały. W użyciu kolejne.


Stara Mydlarnia - żel pod prysznic. Autentycznie pachniał białą czekoladą. Miał kremową konsystencję, a używanie go pod prysznicem było przyjemnością dla zmysłów. Polecam.

Colgate - pasta do zębów. Fajna.

Rimmel - korektor w kremie Lasting Finish w odcieniu 020 ivory. Nie zużyłam go do końca, ponieważ jest już ze mną zbyt długo, a poza tym jest dla mnie o wiele za jasny. Kiedyś był w porządku, teraz niestety nie. Generalnie jest podobny do kamuflażu w kremie Catrice.


Vianek - wzmacniający płyn micelarny tonik 2w1 do cery naczynkowej z ekstraktem z kwiatów czarnego bzu. Generalnie nie lubię produktów 2w1, ale też sprawdził się bardzo dobrze.

L'biotica - maska do włosów intensywnie regenerująca. Nie mam do niej zastrzeżeń, ale nie zauważyłam widocznej różnicy w wyglądzie moich włosów po jej użyciu. Być może były trochę bardziej wygładzone. Koniecznie muszę dodać, że była niewydajna.

Avon - top coat. Mój ulubiony produkt, który faktycznie znacznie przedłuża trwałość lakieru do paznokci. W użyciu mam oczywiście kolejny.


Ziaja - tonik antyoksydacyjny z kwasem hialuronowym. Fajny, miał w  miarę w porządku skład (jak na Ziaję) i przyjemny zapach. Polecam wypróbować.

Farmona - peeling do ciała. Ładnie pachniał, zużyłam go do peelingu stóp i w tej roli sprawdził się dość dobrze.

Rimmel - korektor w pędzelku Match Perfection w odcieniu 030 classic beige. Używałam go jedynie pod oczy i był świetny. Nie wchodził w zmarszczki, krycie miał średnie, ale dla mnie wystarczające. Serdecznie go polecam.


Bourjois - podkład 123 Perfect w odcieniu 51 light vanilla. Nie zużyłam w całości, ponieważ po podkłady sięgam jedynie "od święta", a jest już ze mną zbyt długo. Generalnie był w porządku.

Resibo - multifunkcyjny peeling do twarzy. Były to dwie saszetki, które wystarczyły na cztery użycia. Producent zaleca, żeby nałożyć peeling na twarz, przemasować i pozostawić na 15 minut. Tak zrobiłam i byłam zachwycona efektem, jaki dał. Jest to połączenie peelingu mechanicznego z enzymatycznym. Moja skóra po jego użyciu była lekko zaczerwieniona, jednak zaczerwienienie zniknęło po około 15 minutach. Nie wiem czy skuszę się na cały produkt, jednak wersję saszetkową z pewnością jeszcze kupię.

Zara - woda toaletowa Rose. Ilość moich flakoników jest bardzo duża, więc bardzo cieszę się, że coś mi z tej mojej kolekcji ubyło. Bardzo lubiłam ten zapach, był świeży, lekki, kobiecy, w sam raz na co dzień. Nie jest to typowy różany zapach, jak podpowiada nazwa. Nie wiem, czy jest jeszcze dostępny, możliwe, że tak. W ogóle polecam zaglądać do Zary na półki z zapachami, bo ich oferta jest szeroka i bardzo ciekawa.



Yves Rocher - szampon oczyszczający z wyciągiem z pokrzywy do włosów przetłuszczających się. Bardzo dobrze oczyszczał włosy i skórę głowy. Jednak jego zapach nie był zbyt przyjemny, a na dodatek bardzo długo utrzymywał się na włosach, nawet po użyciu odżywki czy innego produktu do pielęgnacji. Mimo tej wady szampon jest warty polecenia.

Yves Rocher - peeling do ciała. Przyjemny, ładnie pachniał, był drobno zmielony.

Kneipp - olejek do ciała. Pięknie pachniał cytrusami. Dobrze odżywiał skórę, świetnie się sprawdzał do pielęgnacji ciążowego brzuszka.

Yves Rocher - żel pod prysznic mandarynka i drzewo cedrowe. Miał ładny, świeży zapach, nie przesuszał, konsystencję miał dość lejącą.

Biochemia Urody - hydrolat z czarnej porzeczki. Długo ze mną był, zużyłam połowę, jednak nie jest to produkt dla mnie. Po każdym użyciu skóra była dość mocno zaczerwieniona, nawet po rozcieńczeniu wodą termalną. 

Yves Rocher - płyn dwufazowy. Bardzo dobry, świetnie radził sobie z usuwaniem makijażu oczu. Kiedyś zużyłam też duże opakowanie i jak najbardziej polecam ten produkt.

Parodontax - miniaturka pasty do zębów, którą dostałam podczas wizyty u stomatologa. To była najohydniejsza pasta, jakiej w życiu używałam. Jej okropny smak jest nie do opisania.


Garnier - płyn micelarny. Używam go od lat. Świetnie sobie radzi ze zmywaniem każdego makijażu, nie podrażnia.

Eco-Lab - tonik odmładzający. To już drugie zużyte opakowanie tego produktu. Dobry skład, niska cena. Co tu dużo mówić, jest świetny.

Be Beauty - zmywacz do paznokci w chusteczkach. To już ostatnie sztuki, jakie miałam w zapasie. Szkoda, bo są już raczej niedostępne. Świetnie się sprawdzały, bez problemu usuwały lakier z  wszystkich paznokci i pozostawiały ładny zapach.

To już wszystkie kosmetyki, które skończyły mi się w kwietniu. Jestem ciekawa, czy używałyście któregoś z przedstawionych produktów?


piątek, 27 kwietnia 2018

Duże kwietniowe zakupy kosmetyczne

27/04/2018


Kwiecień obfitował u mnie w zakupy kosmetyczne, co widać na załączonym obrazku. Drogerie w tym dobiegającym końca miesiącu rozpieszczały swoich klientów różnymi promocjami. Ja oczywiście również skorzystałam z kilku z nich i kupiłam produkty, które spontanicznie wpadły mi w oko lub które miałam na oku już wcześniej. Zapraszam do relacji z moich kwietniowych zakupów.


Zaopatrzyłam się w kilka produktów do makijażu. Podczas dużej promocji (-50%) w Drogerii Super-pharm kupiłam podkład i korektor Maybelline z serii Fit Me oraz korektor z gąbeczką marki Rimmel. Skorzystałam też z promocji w Rossmannie. Zrobiłam niewielkie zakupy przez internet, ale niestety nie wszystkie produkty, które mnie interesowały, były dostępne. Skusiłam się na róż Ecstasy w odcieniu nr 1 oraz paletkę do konturowania w wersji light marki Wibo oraz dwie pomadki Rimmel: matową płynną w odcieniu nr 200 pink blink i matową klasyczną nr 200 salute. Obie są świetne.


Ale to nie wszystkie nowości do ust. W Biedronce do koszyka wrzuciłam płynną matową pomadkę marki Bell nr 02.

Moją kolekcję uzupełnił też bronzer Sensique  w pięknym, chłodnym odcieniu 107 natural tan, kupiony w Drogerii Natura. Po kilku użyciach jest moim ulubieńcem. 

Z katalogu Avon zamówiłam świetny lakier do paznokci w odcieniu wandering rose oraz tusz do rzęs.


Przechodząc do pielęgnacji... Najnowszy majowy numer "Zwierciadła" można upolować z odżywczym płynem micelarnym i kremem do rąk marki Vianek za 9,99. Polecam poszukać, bo cena jest niezwykle atrakcyjna. Ponadto do gazety Face&Look była dołączona pomadka z tej samej serii za 4,99. Nic, tylko brać :)


W Biedronce rzuciła mi się w oczy nowa seria produktów do twarzy  marki Marion. Zwykle nie sięgam po produkty tej firmy, ale skuszona ładnymi opakowaniami sprawdziłam skład i zdziwiłam się, że nie jest zły. Zdecydowałam się więc na peeling oraz żel do mycia twarzy.

W Drogerii Super-pharm kupiłam esencję marki Miya, której skład oparty jest na wodzie różanej. Już dawno na nią polowałam, a i cena była bardzo atrakcyjna. 

Mam kilka żeli pod prysznic w zapasie, ale niestety nie przeszkodziło mi to w zakupie kolejnego: w Rossmannie skusiłam się  na żel Alterry o zapachu truskawek.


W moich zakupach królują truskawki. Z katalogu Avon zamówiłam żel pod prysznic oraz balsam o nucie truskawek i białej czekolady. Brzmi pysznie :) Zaopatrzyłam się również w dwa zapachy. Pierwszym jest nowość w asortymencie marki: nowa wersja wody perfumowanej Luck - Luck Limitless. Pachnie lekko, świeżo, nieprzeszkadzająco, "biurowo". Drugim nowym zapachem u mnie jest mała wersja wody toaletowej Femme o pięknym, kobiecym, ale delikatnym zapachu.

Myślę, że moje zakupy były bardzo udane i z przyjemnością będę używała powyższych produktów. Tym bardziej cieszę się, że udało mi się kupić powyższe kosmetyki w okazyjnych cenach. Podliczyłam, ile wydałam łącznie na te produkty. Wyszła mi kwota 165 zł, więc całkiem przyjemnie :) Używałyście coś z moich nowości?


czwartek, 12 kwietnia 2018

Kilka nowości w mojej kosmetyczce

12/04/2018


Pewnie też tak macie, że czasami "całkiem przypadkiem" trafiają do Was produkty, których zakupu nie planowałyście. Natrafiłyście na nie przypadkiem na przykład podczas zakupów w dyskoncie czy podczas zakupów ubraniowych. To właśnie w taki sposób moja toaletka wzbogaciła się o nowy zapach tj. wodę toaletową Zara Pure Selection oraz maseczkę do twarzy Tołpy. W Drogerii Natura wpadły mi w oko dwie rzeczy: matowa pomadka w płynie Kobo w odcieniu honeymoon
(używałam jej już kilka razy i polubiłam) oraz złoty brokatowy lakier do paznokci Essence w odcieniu on air (jeszcze nie wypróbowałam, ale w opakowaniu wygląda prześlicznie). Z kolei z katalogu Avon wybrałam wodę toaletową Sensuelle.

Miesiąc bez choć jednego produktu z Rossmanna byłby miesiącem straconym ;) Kupiłam nową w ofercie Isany sól do kąpieli oraz w "cenie na do widzenia" (12 zł) bananowe masło do ciała Organic Shop. Po raz pierwszy przetestuję również pianki do mycia ciała: zaopatrzyłam się w dwie: Isana i Nivea.

Powyższe produkty kupiłam na przełomie marca i kwietnia, ale to nie znaczy, że to wszystkie nowości u mnie. Od tego czasu popełniłam jeszcze trochę zakupów, które przedstawię za jakiś czas. Pozdrawiam :)