poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Projekt denko: czerwiec i lipiec

3/08/2020


Dziś zaprezentuję kolejną odsłonę projektu denko. Zużycia tradycyjnie pochodzą z dwóch minionych miesięcy. Troszkę ich jest, co bardzo mnie cieszy, bo mogę sięgać po kolejne produkty, czekające na swoją kolej. Zapraszam do krótkich recenzji.


Oriflame - mydło w kostce o zapachu truskawki i limonki. Bardzo dobre, zachowało swoją formę do końca. Mogłoby mocniej pachnieć. 

Avon - lakier do paznokci w odcieniu ruby. Miał piaskowe, chropowate wykończenie. Bardzo szybko zasychał i był bardzo trwały. Lubiłam po niego sięgać, bo ogólnie był mało kłopotliwy. 

Lovely - korygujący prasowany puder golden glow. Średnio mi się sprawdził, nie matował cery na długo i mam wrażenie że po nałożeniu był lekko widoczny. Był też mało wydajny.

Dermika - maseczka energetyzująco-nawilżająca. Nic specjalnego.

Vianek - rewitalizujący tonik do twarzy. Trudno jest ocenić działanie toniku. Ten był w porządku, ale nie zachwycił mnie na tyle, by chcieć do niego wrócić. Mam jeszcze jedno opakowanie w zapasie, które zużyję. 



Eo-Laboratorie - pianka do mycia ciała dla dzieci. Była bardzo delikatna, pachniała lekko i przyjemnie. W sam raz do stosowania u niemowlęcia. Lubiłam, ale że nie przepadam za konsystencją pianki, powrócę do ulubionego żelu Babydream.


Klorane - odżywka bez spłukiwania z masłem mango. Niestety nie zużyłam jej prawie wcale, ale jest u mnie zdecydowanie za długo. Kupiłam ją gdy postanowiłam, że będę regularnie stosować na włosy tego typu odżywki, ale oczywiście nie wyszło - wolę te do spłukiwania lub ewentualnie w sprayu.

Alterra - żel pod prysznic bawełna bio& incha inci. Pierwszy raz używałam żelu do mycia, który tak okropnie pachniał. Nie czerpałam żadnej przyjemności z mycia się nim, ale zużyłam bo miał dobry skład.

Avon - płyn do kąpieli wiosenny bukiet. Dawał ogromną pianę i przepięknie pachniał. Polecam.


Biolaven - żel do mycia twarzy. To już chyba trzecie zużyte opakowanie. Bardzo go lubiłam, dobrze mył i nie przesuszał. Polecam.

Babydream - lotion pielęgnacyjny do ciała. Stosowałam go tylko na brzuch. Dobrze nawilżał, był dość gęsty, ciężko było go rozsmarować i lekko bielił. Ogólnie  w porządku, ale nie kupiłabym ponownie.

Yankee Candle - wosk midnight jasmine. Zapach przepiękny, jednak dość mocny. W nadmiarze może boleć od niego głowa.

Be Beauty - chusteczka do higieny intymnej. Przydatny gadżet, każda sztuka jest oddzielnie zapakowana, więc w sam raz do torebki. Rozpuszcza się w wodzie.

Mydło różane w kostce - Bardzo przyjemne, nie "ciapcia się", aktualnie w użyciu.


L'oreal - szampon. Bardzo mocno oczyszczał, ale nie lubiłam go używać. Podczas mycia głowy góra czoła po zetknięciu z szamponem była mocno zaczerwieniona, czego nigdy wczesniej nie doświadczyłam z żadnym szamponem. Nie polecam.

Isana - zmywacz do paznokci. Lubię zmywacze tej marki, ponieważ świetnie sobie radzą nawet z ciemnymi czy brokatowymi lakierami.

Le Cafe De Beaute - krem do stóp. Bardzo dobry, dość lekki, pachniał lawendą. Polecam.

Paloma - cukrowy peeling do stóp. Bardzo dobry i wydajny. Dość ostry i mocny, a takie do stóp lubię, więc polecam.

Avon - żel pod prysznic o zapachu kokosa i papaji. Bardzo ładnie pachniał, bardzo przyjemnie się go używało.


Yankee Candle - wosk clean cotton. Przepiękny zapach czystego prania, czystości. W sam raz do palenia podczas sprzątania ;)

Sensum Mare - serum do twarzy algorich. Stosowałam je na noc. Dobrze nawilżało i regenerowało skórę. Pięknie pachniało. Polecam szczególnie dla skóry suchej.

Resibo - krem rozświetlający do twarzy. Delikatnie rozświetlał skórę, ponieważ miał w sobie maleńkie drobinki. Dobrze sprawdzał się pod makijaż, ale trzeba uważać, by nie nałożyć go zbyt dużo. Generalnie krem ok, ale nie kupiłabym go ponownie.

Splat - pasta do zębów bez fluoru. Bardzo dobra o przyjemnym, miętowym smaku. Polecam.


Polny Warkocz - nawilżająca esencja z mleczkiem pszczelim do cery suchej. Ciężko było ocenić jej działanie. W użytkowaniu był przyjemny, ale raczej nie kupiłabym ponownie.

Wibo - żel do brwi. Bardzo go lubię, bo jest trwały i bezbarwny, co dla moich naturalnie ciemnych brwi jest w sam raz. Oczywiście kupiłam kolejne opakowanie.

Avon - próbka pomadki w odcieniu rosy outlook. Klasyczna, kremowa pomadka w odcieniu ładnego naturalnego różu. Fajna.

Avon - tusz do rzęs. Bardzo dobrze pogrubiał rzęsy, nie rozmazywał się i nie robił efektu pandy. Jedyne co bym zmieniła to szczoteczka, która miała dla mnie zbyt nieregularne włoski, a sama szczotka była dla mnie zbyt duża.

Only Bio - próbka szamponu micelarnego. Był w porządku, spełnił swoje zadanie.

Korean Energy - plaster oczyszczający na nos. Świetny, faktycznie działa. To już któryś z kolei, który zużyłam. Do kupienia w Biedronce.

To już wszystko, co zyżyłam podczas ostatnich dwóch miesięcy. Zapraszam do kolejnej odsłony za dwa miesiące :)

5 komentarzy: