niedziela, 4 grudnia 2016

Projekt denko - listopad

4/12/2016



Kolejny miesiąc minął, więc prezentuję kolejne denko... nie imponujące, bo znalazło się w nim dużo drobiazgów...

Be Beauty - zmywacz w chusteczkach. Zużyłam całe opakowanie, czyli sześć sztuk i jestem zachwycona. Całość kosztuje około 2 zł, więc na sześciorazowe zmywanie średnio się kalkuluje, ale dla tej wygody warto - w podróż sprawdzają się idealnie. Jedna sztuka zmywa lakier ze wszystkich paznokci u rąk i nóg. Zmywacz ten ma bardzo przyjemny, porzeczkowy zapach. Nie przesusza, a pozostawia paznokcie tak jakby naolejowane.

Attis Creamy- małe zwykłe mydełko. Dobrze spełniało swoją funkcję, nie przesuszało dłoni.

Tołpa - maska z serii dermo face hydrativ nawilżająco-odprężająca na twarz, szyję i pod oczy. Skóra była bardziej nawilżona i miękka w dotyku. Ogólnie była w porządku, jednak nie zachwyciła mnie jakoś szczególnie. 

H&M - lakier do paznokci  w odcieniu sweet sugar. Dobry, mleczny lakier z delikatnymi drobinkami. Był trwały i szybko zasychał. Raczej nie jest już dostępny.

Essence - lakier do paznokci z brokatem w odcieniu 07 party princess. Ładnie wyglądał jako lakier nawierzchniowy - szczególnie nałożony na inny np. w odcieniu malinowym, ale również solo przy dwóch warstwach. Trwały i naprawdę ładny.




Fitomed - lawendowy płyn do twarzy w sprayu odświeżająco-aktywujący do cery suchej, mieszanej, zmęczonej. Myślę, że sprawdziłby się u większości kobiet. Łagodził i odświeżał. Stosowałam go jako tonik głównie rano. Skład miał bardzo dobry, a zapach naprawdę lawendowy, pozbawiony sztuczności.

Ziaja - pasta do głębokiego oczyszczania przeciw zaskórnikom. Być może produkt ten sprawdza się u innych, u mnie niestety nie. Mam dość wrażliwą skórę i uważam, że nakładanie tej pasty (ma konsystencję, wygląd i zapach pasty do zębów) jest przesadą, jest to zbyt wiele zbyt mocnego kosmetyku dla mojej cery. Być może dobrze oczyszcza, jednak nie chcę peelingować skóry tak mocnym produktem. Użyłam go kilka razy i po każdym razie moja skóra była ściągnięta i przesuszona. Połowę wykorzystałam do stóp, więc nic się nie zmarnowało. 

Himalaya - pasta Sparkly White. Bardzo dobra, delikatna pasta, która dobrze oczyszczała zęby, a ponadto mimo niestandardowego smaku dobrze je odświeżała. Mam w zapasie dwie kolejne. 

Wibo - Fixing Powder puder matujący półtransparentny. Na mojej skórze w zasadzie niewidoczny. Był idealnym wykończeniem makijażu. Często stosowałam go również solo i sprawiał, że skóra była zmatowiona przez długi czas. Dobry produkt w niskiej cenie. Bardzo go lubiłam, więc kupiłam kolejny. 

Ziaja - próbka kremu do stóp z linii med z 15% mocznikiem do skóry suchej. Wystarczyła mi na trzy użycia. Bardzo dobry krem o bogatej konsystencji. Widocznie nawilżał. Skusił mnie na tyle, że na pewno kupię produkt pełnowymiarowy.


Nivea - próbka mleczka odżywczego do ciała do skóry bardzo suchej. Zapach klasycznego kremu Nivea, bardzo przyjemny. Konsystencja dość lekka, szybko się wchłonął. Nawilżenie nie było wyczuwalne. Na drugim miejscu ma w składzie parafinę - tego składnika unikam w produktach do twarzy, do reszty ciała mi nie szkodzi. Jednam nie kupiłabym tego produktu w pełnym wymiarze. 

Vichy - próbka kremu do twarzy Slow Age. Szybko się wchłaniał, dobrze sprawdzał się pod makijaż. Taki średniaczek - ani bardzo dobry, ani bardzo zły. Nie kupiłabym.



Facelle - płyn do higieny intymnej. Bardzo dobry, delikatny, niedrogi żel z bardzo dobrym składem. Nie podrażniał, spełniał swoją funkcję. Na pewno do niego powrócę.

Mizonnawadniająca maseczka w płachcie do skóry suchej. To było moje pierwsze zetknięcie z tego typu maską i muszę przyznać, że dość udane. Zdziwiła mnie duża ilość płynu/esencji? Skóra po ściągnięciu maski była widocznie nawilżona, widać było, że maska "coś zrobiła". Zawiera ekstrakt z zielonej herbaty i kwas hialuronowy. Ogólnie do tej formy maseczek nie jestem przekonana, ale być może jeszcze kiedyś po nią sięgnę.

Exuviancetrzy próbki serum przeciwzmarszczkowego wystarczyły mi na ponad tydzień codziennego wieczornego używania. Podobała mi się jego formuła: była lekka, przez co serum szybko się wchłaniało. Ogólnie nie wierzę, że tego typu produkt może w tak niedługim czasie zadziałać, ale muszę przyznać, że skóra była widocznie bardziej wygładzona i rozświetlona.

Marionbibułki matujące. Moja skóra czasami lubi się świecić w strefie T, dlatego w ciągu dnia ten produkt bardzo mi się przydawał. Bibułki idealnie pochłaniały nadmiar sebum, w opakowaniu jest ich dużo, bo aż 100 sztuk, przez co wystarczyły na baaaardzo długo. Polecam.

I to już wszystko, co wykończyłam w listopadzie. W większości produkty godne polecenia, z małymi wyjątkami. Znacie coś z mojego denka? 




1 komentarz:

  1. Podzielam sympatię do pudru Wibo :) I pewnie też kupię kolejne opakowanie, gdy dobiję dna :D

    OdpowiedzUsuń