czwartek, 15 czerwca 2017

Majowe nowości w mojej kosmetyczce

15/06/2017



Kolejny miesiąc minął błyskawicznie, mamy już połowę czerwca, a ja zalegam z prezentacją produktów, które trafiły do mojej kosmetyczki jeszcze w maju. Zapraszam do szybkiej lektury.

Nieczęsto się zdarza, że w moich nowościach pokazuję aż tak dużo kosmetyków do makijażu. Taki właśnie wyjątek miał miejsce w minionym miesiącu. Postanowiłam wypróbować dwa pudry matujące, które cieszą się bardzo dobrymi opiniami. Pierwszym jest puder ryżowy Ecocera - prasowany - idealny, bo bez problemu zmieści się w małej torebce. Drugi to puder sypki z Inglota. Ciekawa jestem jak się sprawdzą. 

Z bardziej podstawowych produktów po raz kolejny zaopatrzyłam się w korektor Maybelline Affinitone. Przetestowałam wiele, ale ten sprawdza mi się najlepiej. W ostatnim czasie w prezencie otrzymałam bazę pod cienie Urban Decay. Jak dotąd słyszałam jedynie pozytywne recenzje na jej temat, więc tym bardziej cieszy mnie to, że będę miała okazję ją przetestować. 

Uzupełniłam również moją paletę magnetyczną o kilka nowych cieni do powiek: dwa z Kobo (niebieski nr 221 i cielisty nr 145), ulubiony również cielisty nr 505 z My Secret oraz oliwkowy z drobinkami nr 56 z Inglota. W najbliższym czasie pokażę pełną zawartość mojej magnetycznej palety z cieniami. 


Miałam ostatnio ochotę na ładny, ciemnoczerwony lakier - na fajny odcień natrafiłam w Sephorze (odcień fancy me). Będzie w sam raz do malowania paznokci u stóp. 

Zdecydowałam się również na kosmetyk, który nie był mi niezbędny, ale już od dłuższego czasu strasznie mnie kusił. Mowa o nowości od Make Up Revolution - paletce do konturowania z bronzerem i rozświetlaczem, umieszczonych w przesłodkiej paletce wyglądającej jak czekolada. Prezentuje się pięknie, a jej jakość jest rownież niczego sobie. Jestem już po pierwszych testach i zakupu nie żałuję. 


Zamówiłam w ostatnim czasie pudełko Joy Box, głównie z uwagi na obecność w nim olejku z pestek śliwek z Ministerstwa Dobrego Mydła oraz olejku do demakijażu z Vianka. W pudełku była również odżywka do włosów Pilomax oraz olejek do ciała Kneipp. Były w nim również plastry do depilacji, których nie używam, więc oddałam. Mimo niewielkiej zawartości myślę, że za 29 zł pudełko się opłacało.


Podczas promocji w Hebe na produkty do pielęgnacji twarzy zaopatrzyłam się w dwa już mi znane płyny micelarne: z Tołpy i Vianka oraz arganowy krem pod oczy Nacomi.


W Sephorze, z okazji urodzin otrzymałam dwie maseczki do twarzy i pod oczy, a w Yves Rocher peeling do ciała z pudrem z pestek moreli. 

Zaopatrzyłam się też w moje ulubione antyperspiranty Dove. 

Podczas zakupów  w Rossmannie byłam zaskoczona widząc stojak z kosmetykami naturalnymi m.in. Vianka, Nacomi, Lavery, Organic Shop i Yope. Nie mogłam przejść obojętnie - kupiłam krem do rąk Yope o zapachu mięty i zielonej herbaty. Krem był o 8 zł tańszy w stosunku do cen w drogeriach internetowych. Dodam, że nie było na nie promocji. Cieszy mnie fakt, że produkty bardziej naturalne stają się coraz łatwiej dostępne w sklepach stacjonarnych.

To już wszystkie kosmetyki, o które wzbogaciła się moja kosmetyczka. Znacie coś z moich nowości? Lubicie?


4 komentarze:

  1. Wow sporo tego 👌🏻 Mnie korci czekoladka, ostatnio dobrze o niej czytam 😜

    OdpowiedzUsuń
  2. Kosmetyki z Vianka bardzo mnie kuszą, a puder z Ecocera będę testować

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo duży zestaw samych ciekawych kosmetyków. Ostatnio produkty naturalne stały się bardzo popularne ale to nic dziwnego. Ja uwielbiam je za design a co najważniejsze działanie.

    OdpowiedzUsuń